Wyszła cisza za kąta
Szerokie oczy i popiel twarzy
Strasznie skrzypi i jęczy
Powoli przesuwa się ku mnie
Stanęła naprzeciw mnie
Patrzy, macha kołtunami
Wyciąga rękę i łapie mnie za dłoń
Idę z nią, nie opieram się, nie wyrywam
Wyciąga kościsty palec i pokazuje
To ja! Ale jakiś inny, dziwny
Jakiś cichy, mdły
To ja dziś?