Gdy za ostatni wieżowiec wesołe słońce się chowa,
Gdy na niebie zamiast gwiazd światła samolotów,
Gdy zamiast bigosu kalmary serwują,
Gdy zamiast przyjaciół ludzie z korporacji z Tobą pracują
Gdy samotnie pijesz kawę w sobotni wieczór
Przyjdź do mnie, ja Ci inny świat pokażę.
Tu będziesz miał wolny umysł, który żadnego wyrzutu Ci nie zrobi,
Tu będziesz kochał i będziesz kochany
Tu będziesz zdrowy ?
Prawda że pięknie?
Chcesz tego?
Połóż się spokojnie, poskładaj tylko w kostkę spodnie,
Pozałatwiaj inne sprawy, żeby innym nie ciążyły niczym mary.
Galowy strój włóż, różaniec w dłonie złóż, przywołaj szeptem mnie.
Ja przyjdę niezauważona, wargami musnę Twe ramiona, palcem usta uciszę,
Płaszczem okryje Twe słabe ciało, które już cierpieć nie będzie musiało