Po śmierci mojej niech moje ciało
Złożą w kostkę do wyprasowanej trumny
Okulary niechaj wyczyszczą
I włożą skarpetki w paski
Garnitur niech będzie biały, lniany
Słomkowy kapelusz i różaniec
W ręku będę dzierżył Chmielewską
A pod głową Biblię Tysiąclecia
Na stypie występ Feela i koncert Dębskiego
Do picia tylko krajowa czysta
Oby śledzi i koniaku nie zabrakło
A bliskim moim dajcie po jednej róży
A jak będzie po drugiej stronie lustra?
Czy dogonię z skarpetach pasiastych zajączka?
Może będę się strasznie nudził, a może zabłądzę?
Nie wiem?